Pan Bóg na wakacjach

„Wyrusz, o Panie, na miejsce Twego odpocznienia,Ty i Twoja arka pełna chwały!” (Ps 132,8)

 

Kiedy nadchodzą wakacje, być może, że pojawia się pytanie, jak najlepiej je spożytkować?

Co robić? A może po prostu nic?

 

Może myślę, że wakacje są dla leniuchów, a ja najlepiej je spożytkuję, gdy będę pracować tak, jak to robię przez cały rok? Mogę jako motto na wakacje obrać sobie słowa: „Wszystko na mojej głowie i jeszcze te wakacje!”. W końcu już św. Paweł Apostoł napisał: „Gdy byliśmy u was, nakazaliśmy wam tak: Kto nie chce pracować, niech też nie je. Słyszymy bowiem, że niektórzy wśród was postępują wbrew porządkowi: wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi.” (2 Tes 3, 10-11).

 

Czy zatem wakacje to „rzecz niepotrzebna”? A może warto się zastanowić, czy Pan Bóg odpoczywa? I nie chodzi tutaj bynajmniej o Boga oddalonego, nieingerującego w losy świata (Deus otiosus), o Boga-Zegarmistrza, który dawno temu nakręcił zegary wszechświata i teraz beztrosko odpoczywa. Chodzi o Boga, który stwarza i zbawia świat i jednocześnie odpoczywa. Czy Bóg uczy nas, że nie tylko można, ale że należy odpoczywać?

 

Oczywiste jest to, że w Piśmie Świętym wprost o wakacjach nie ma mowy. Z drugiej strony warto sobie uświadomić, że słowo „wakacje” jest pohodzenia łacińskiego i oznacza między innymi uwolnienie, zwolnienie (od służby), urlop, odprawę, a także okup od służby. Natomiast łaciński termin prawny „vacatio legis” dosłowwnie tłumaczony jest jako „próżnowanie ustawy”, gdyż oznacza on okres między datą ogłoszenia danego aktu prawnego a datą jego wejścia w życie.

 

Natomiast w Piśmie Świętym kilkadziesiąt razy użyte jest słowo odpoczynek. Już w księdze Rodzaju na końcu opisu stworzenia świata, czytamy: „A gdy [Bóg] ukończył w dniu szóstym dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie. Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał, stwarzając” (Rdz 2,2-3). Później Bóg, nawiązując do swojego odpoczynku, nakazuje także odpoczywać człowiekowi: „Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz się trudził i wykonywał wszystkie swoje zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem Pana, Boga twego. Nie będziesz przeto w dniu tym wykonywał żadnej pracy (...). W sześć dni bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, siódmego zaś dnia odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty” (Wj 20,8-11).

 

Ów siódmy dzień stał się „znakiem wiekuistym” między Izraelem a Bogiem, „bo w sześć dni Pan stworzył niebo i ziemię, a w siódmym dniu odpoczął i wytchnął” (Wj 31,17). Do odpoczynku w dniu siódmym nawiązał też autor Listu do Hebrajczyków, wskazując, że odpoczynkiem chrześcijan jest odpoczynek Boga: „A zatem pozostaje odpoczynek dla ludu Bożego. Kto bowiem wszedł do jego odpoczynku, odpocznie po swych czynach, jak Bóg po swoich. Śpieszmy się więc wejść do owego odpoczynku, aby nikt nie poszedł za tym przykładem nieposłuszeństwa” (Hbr 4,9-11).

 

Bóg jednak nie odpoczywał jedynie po dziele stworzenia. W sposób szczególny przypominają o tym niektóre hymny Wielkiej Soboty w tradycji bizantyjskiej. Jeden z nich w taki sposób opiewa tajemnicę tego dnia liturgicznego: „Dzisiejszy dzień w sposób mistyczny zapowiedział wielki Mojżesz, mówiąc: że pobłogosławił Bóg dzień siódmy'. Oto jest ta błogosławiona sobota, oto dzień odpocznienia, w którym spoczął od wszystkich swoich dzieł Jednorodzony Syn Boży, który z Opatrzności przyjął śmierć i odpoczywał cieleśnie w sobotę [dosł. cieleśnie sobotował]. Ale On powróci przez swoje zmartwychwstanie, da nam życie wieczne jako jedyny dobry i miłujący człowieka”. A zatem Wielka Sobota, ów dzień siódmy, rozumiana jest tu jako dzień odpoczynku Boga tak po dziele stworzenia, jak i po dziele zbawienia.

 

A inny hymn wysławia Chrystusa złożonego do grobu: „Cóż za widok, jakież rzeczywiste upokorzenie, Król wieków, który przez cierpienie wypełnił Opatrzność, odpoczywa w grobie, dając nam nowy odpoczynek. Jemu to zaśpiewajmy: powstań Boże, sądź ziemię, bowiem Ty królujesz na wieki, mając niezmierzone miłosierdzie' (por. Ps 82,8). (...) Przyjdźcie, zobaczmy nasze życie, leżące w grobie, aby ożywić leżących w grobach”.

Może wydaje nam się nieraz, że aby spełnić Przykazanie Boże „Pamiętaj, aby dzień święty święcić”, wystarczy pójść na niedzielną czy świąteczną Mszę św. do kościoła. Jednak wakacje przypominają nam, że w dni świąteczne powinniśmy powstrzymywać się od ciężkiej pracy. Co więcej, widzimy, że oprócz tych dni świątecznych są też wakacje. Owszem, nie są to w żadnym razie od strony liturgicznej dni świąteczne. A jednak czas wolny podczas wakacji może stać się okazją, aby zatrzymać się nieco i pomyśleć nad swoim życiem, a jeśli trzeba — to i odnowić czy pogłębić kontakt z Bogiem.

 

Wiemy, co stało się nazajutrz po Wielkiej Sobocie, po owym dniu odpoczynku Pana po dziele zbawienia — Chrystus ukazał się jako Zwycięzca śmierci, piekła i szatana. I po to także Bóg nam nakazuje odpocząć, abyśmy zrozumieli, że nie wystarczy cierpieć, trudzić się, pracować, aby dojść do zmartwychwstania. Uczy nas tego również znana nam dobrze modlitwa zanoszona za zmarłych: „Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie”. A zatem, odpoczynek to nie żaden luksus czy oznaka lenistwa. Jest to raczej przygotowanie się do zmartwychwstania. Dlatego uczmy się od samego Pana odpoczynku już tu na ziemi.

 

Marek Blaza SJ